ZULA  POGORZELSKA
Właściwie Zofia Pogorzelska -  urodziła się w  1896  lub 98 r w Eupatorii - na Krymie, śpiewaczka, aktorka  filmowa,  teatralna i  kabaretowa. Swoją artystyczną  przygodę rozpoczęła  śpiewając  w chórze, grając  w amatorskim teatrze. Debiutowała jako 16- latka pod pseudonimem „Zula Patory”, odbyła tournée po Kaukazie. Odniosła sukces, podczas I wojny dotarła z występami do Moskwy. Śpiewała w tym czasie dźwięcznym sopranem, wróżono jej karierę w operze. Po przyjeździe do Warszawy, występowała  w teatrze  Bagatela. skąd przeszła do kabaretu Qui Pro Quo. W 1919 wystąpiła w skeczu "Pikuś w Zakopanem", szmoncesowej scence, którą reżyserował jej późniejszy mąż Konrad Tom. Grała u boku jednego z najwybitniejszych aktorów-szmoncesistów, Józefa (Pikusia) Ursteina i znanej komiczki Marii Chaveau. Znajdujemy jej nazwisko w obsadach skeczów, pojawia się  wśród wykonawców popularnych jednoaktowych operetek (Szalona noc; Grający młyn; Pomponette z muzyką dyrektora Qui Pro Quo Jerzego Boczkowskiego i librettem Juliana Tuwima ukrywającego się pod pseudonimem T. Ślaz - w tej minioperetce zagrała rolę tytułową wzbudzając zachwyt recenzentów). Kariera operetkowa nie trwała jednak długo, marzenia o karierze operowej legły w gruzach po nieudanej operacji gardła. Lekarz popełnił błąd w sztuce i uszkodził Zuli struny głosowe. Odtąd śpiewała jedynie timbrem, niskim nieco zachrypniętym głosem. Z którego uczyniła część swego image'u. Zrobiła karierę w warszawskich kabaretach. Pisano o niej, że " była czarująco nieprzyzwoita". nazywano ją polską Mistinguett (najsławniejsza francuska aktorka kabaretowa wszechczasów). Jej głosem zachwycał się Tadeusz Boy-Żeleński pisząc, że to : "głos wiedeńskiego fiakra". Andrzej Pronaszko wspominał: "...oprócz wspaniałej budowy ciała wyposażona była dodatkowo wyjątkowym wprost sex appealem". Elementem jej scenicznego wizerunku były Jej słynne nogi, podziwiane przez męską część publiczności i wyzywający wdzięk nowoczesnej dziewczyny połowy lat 20-stych minionego wieku, wyzwolonej z obyczajowych przesądów. To Ona w 1926 r jako pierwsza zatańczyła charlestona. Jej piosenki śpiewała cała Warszawa. To Ona śpiewała skandalizujące na owe czasy piosenki - "Ja się boję sama spać", "Bo ja się boję utyć"; "Ja nie mam co na siebie włożyć"; "Czy pani mieszka sama"; "Ta mała piła dziś": "Mały gigolo" miała w swoim repertuarze piosenki charakterystyczne, komiczne: "To mi wystarczy"; "To wszystko umiem ja"; "Panna Mania gra na mandolinie"; wzruszała utworami sentymentalnymi: "Bubliczki"; "Nie warto"; "Spotkajmy się na Nowym Świecie". Wystąpiła w 9 filmach, ale nie darzyła miłością kina, wolała bezpośredni kontakt z publicznością. Trochę ze względu na charakter, ale też dlatego, że nie przywiązywała wagi do kariery filmowej, zgadzała się na niewielkie role, w których nie mogła w pełni zaprezentować swojego talentu : "Gorączka złotego" -1926 - jej ekranowy debiut,"Kocha lubi szanuje"; "Niebezpieczny romans"; "Bezimienni bohaterowie";  "Sto metrów miłości";  "Ułani  ułani chłopcy malowani" i  jedyne, które ocalały - "Romeo i Julcia"; "Zabawka"; "Dwanaście krzeseł". Doskonale czuła  się  przed  kamerą , mogła grać  kokietkę, sentymentalnego podlotka, rozkapryszone dziecko  i małego nieznośnego berbecia - być pierwszą naiwną i wielkoświatową uwodzicielką.  Była  niezwykle  ciepłą osobą.  O niej również powstała piosenka - "To Zula to Zula - w futerko się otula". W 1933 r ciężko zachorowała, razem z mężem Konradem Tomem - aktorem reżyserem scenarzystą i piosenkarzem, wyjechała na leczenie do wileńskiej kliniki, tam zmarła 10 lutego 1936 r . W prasie napisano - "Zula Pogorzelska nie żyje. Dnia 10 b.m zmarła w Wilnie najwybitniejsza polska artystka rewjowo-kabaretowa ś.p. Zula Pogorzelska, która od dłuższego czasu cierpiała na bardzo rzadką chorobę, zwaną "jamistością mlecza pacierzowego", powodującą osłabienie a zczasem porażenie ośrodków nerwowych. Zula zasnęła cicho, o godz.8-mej rano znaleziono ja nieżywą w łóżku w klinice uniwersyteckiej. Zgonowi jej towarzyszy powszechny żal, ponieważ artystka ta kreacjami swojemi zarówno na scenie, jak i w filmie zdobyła sobie rekordową popularność. Karjerę sceniczną rozpoczęła w 1919r. kiedy to po rewolucji bolszewickiej przybyła do Warszawy i wystąpiła w ogródku Bagateli, jako tancerka. Zaraz potem zostaje zaangażowana do Qui pro Quo i staje się filarem tego teatrzyku. Warszawa za nią szaleje. Każdy jej bowiem występ, to było skończone arcydzieło gry i mimiki. Głosu nie miała, ale mimo to piosenek przez nią śpiewanych słuchało się z zachwytem, tyle w nich było komizmu i finezji. Jako artystka o ustalonej już sławie, wystepuje Pogorzelska w następnych latach w "Perskim Oku", a ostatnio w "Bandzie". Gra także w filmie, choć niewłaściwy dobór ról nie pozwolił jej wybić się na tem polu. Dziś Zula odeszła w zaświaty. Pozostaje za nią żal, gdyż dobrze zasłużyła się polskiej rewji. Niech spoczywa w spokoju."
Spoczywa na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.