WOJCIECH  WOJTECKI
Urodził się 17 lipca 1908r w Warszawie; aktor i reżyser teatralny. Naprawdę nazywał się Wojciech Wasilewski, ale nazwisko zmienił, ponieważ w Krakowie nosił je bardziej znany aktor. Karierę  sceniczną  rozpoczął  na  początku  lat 30 w Częstochowie. Do wybuchu  wojny  występował  w  Krakowie,  Lwowie  i Warszawie. W  1937 r wystąpił w  filmie  Ordynat Michorowski - jako Bohdan hrabia Michorowski. „Gdyby nie wojna, byłby gwiazdą teatru i filmu… Szlachetne rysy twarzy i piękny głos, który umiał dźwięczeć wzruszeniem, uwodzić zmysłowością, bawić humorem” – pisał o Wojciechu Wojteckim Marian Hemar. Pierwszą żoną Wojteckiego była aktorka Krystyna Ankwicz. W  1939r. znalazł  się  na Węgrzech, gdzie  zorganizował  teatr  objazdowy  polskiej  YMCA [Związek Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej, której symbolem jest równoboczny trójkąt - oznacza  rozwój  ducha, umysłu i ciała].  Później  przedostał  się  do Palestyny, gdzie dostał rozkaz objęcia funkcji reżysera Teatru Żołnierskiego Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich.  Przedwojenny amant, a w czasie wojny żołnierz, napisał hymn tej brygady.  Po wojnie Wojtecki odmówił powrotu do kraju, trafił do Anglii, gdzie zaczął zarabiać pracą fizyczną. „Bardzo ciężko pracował. Najpierw w restauracji, potem w cukierni… Rozwoził ciastka i kanapki do biur” – wspominała powojenne lata Wojteckiego aktorka i pieśniarka Włada Majewska w książce Mieszkowskiej uparł się żeby mieć własny teatr, repertuar był zróżnicowany: „pomysłem na utrzymanie przez Teatr kontaktu z widzem było łączenie lekkiego repertuaru komediowo-rewiowego z dramatami Jerzego Szaniawskiego, którego sztuki po raz pierwszy wystawione zostały w Londynie właśnie za sprawą Wojteckiego”. Przez kilkanaście lat jeździł ze swym „teatrem wędrownym”w którym był reżyserem i aktorem, po brytyjskiej prowincji.Wizytówką Wojciecha Wojteckiego była piosenka Hemara napisana po zwycięskiej bitwie pod Tobrukiem. Do niej Hemar po raz pierwszy od wybuchu wojny napisał tekst w klimacie wesołej przedwojennej Warszawy: „Pamiętaj o tym wnuku, że dziadzio był w Tobruku”. W młodym polskim wojsku piosenka ta przyjęła się jak żadna inna. Wojtecki śpiewał ją na polowych scenach. Do Monachium, gdzie dostał pracę w Radiu Wolna Europa ściągnął go Marian Hemar. WieluPolaków znało z Radio Wolnej Europy jego głos, przedzierający się przez zagłuszarki bezpieki. A na komunistach mścił się, jako wykonawca piosenek Hemara. Wojtecki pozostaje dziś zapomniany. To, że cokolwiek po 1989 r. na jego temat się ukazało, zawdzięczamy Annie Mieszkowskiej, badaczce teatru emigracyjnego. Dotarła ona do osób, które znały aktora, i poświęciła mu jeden ze szkiców w często cytowanej tu książce „Była sobie piosenka… Gwiazdy kabaretu i emigracyjnej Melpomeny”. Jego postać przewija się też w innej książce tej autorki poświęconej Hemarowi „Ja, kabareciarz”. W latach 1957-60 był prezesem ZASP-u na emigracji. 19 czerwca 1964 r. Wojtecki zginął w wypadku samochodowym w Monachium, mając zaledwie 56 lat. „Żona i siostra zdecydowały, że powinien być pochowany w Londynie, gdzie są jego koledzy, z wojska". Marian Hemar w audycji poświęconej przyjacielowi mówił: „Głos człowieka jest tylko fragmentem jego osobowości. Trudno jest domyśleć się z dźwięku słów, jak łączyły się one z wyrazem twarzy, uśmiechem warg i zadumą czoła. Z głębokim spojrzeniem jasnych oczu. Jak wiązały się z gestem rąk i postawą ciała. Jak w harmonii z całym człowiekiem wiersz w ustach aktora przejmował i wzruszał”.
W jednej z piosenek Budzyńskiego Wojtecki śpiewał:
Nie będzie mnie i ciebie. A będzie tam na niebie  Ta sama gwiazda lśnić.
I będzie przypominać,  I będzie nas przeklinać,  Żem mógł szczęśliwym być...