SEWERYNA  BRONISZÓWNA
Właściwie Seweryna Chwat - urodziła się 13 lipca 1891 r w Warszawie. Aktorka teatralna i filmowa, pedagog. Była siostrą poety Aleksandra Wata. Absolwentka Szkoły Aplikacyjnej 1910, debiutowała w Teatrze Rozmaitości  w sztuce Sędziowie i  Klątwa - Wyspiańskiego. W  1912 r została zaangażowana przez Arnolda Szyfmana do Teatru Polskiego, zespół wyjechał do Rosji, występowali  w Kijowie. Pracowała w Teatrze Małym , Narodowym, Letnim i Ateneum. Wystąpiła w 14 filmach -debiutowała już w 1913 r - zagrała Anusię Borzobohatą w filmie -"Obrona Częstochowy'' wystąpiła w filmach - '' Gehenna''; ''Halka''; ''Barbara Radziwiłłówna''; ''Mogiła nieznanego żołnierza''; ''Szlakiem hańby'';  ''Ułan księcia Józefa''; 'Niedorajda''. W latach 1932 - 35 była wykładowcą w warszawskim PIST.  Od 1945 r należała do zespołu Teatru Wojska Polskiego w Łodzi  a od 1946 Warszawy- scena Teatru Polskiego do 1971 r - na emeryturze dalej występowała, także w teatrze telewizji - obchodziła jubileusze pracy artystycznej 5o, 55 i 60 lecia. W dniu swoich 90 urodzin wystąpiła w sztuce -'' Przy pełni księżyca ''- Szukszyna- w 1977r. Laureatka wielu nagród i odznaczeń państwowych.   Zmarła 28 czerwca 1982 r w Warszawie. Spoczywa na Cmentarzu Wojskowym na Warszawskich Powązkach .                                                                 " Broniszówna - przepraszam, Seda ,bo nikt chyba inaczej Jej nie nazywał,  do końca zachowała świeżość, rzekłbym - młodość umysłu, swoje nieco złośliwe poczucie humoru i wspaniałą pamięć. Jej pamięć... może z czasem już nieco polukrowana, ale nadziana jak ciasto świąteczne rodzynkami, anegdotami, których wymyślić nie sposób. Mieszali się tam przedwojenni i powojenni prominenci polskiej kultury, nauki i polityki w takim kontekście, że "Historia sekretna" Prokopiusza wydaje się lekturą dla dorastających panienek. Tak, Seda była złośliwa, tak złośliwa jak może być tylko człowiek autentycznie i serdecznie dobry, który jako broni nie używa niczego prócz szpilek... Trzeba przyznać, że Seda nie przepadała za teatrem współczesnym (nie mylić z Teatrem Współczesnym w Warszawie, który łaskawie tolerowała). Wszystko to jej było "nie TO". Cóż, nie była magistrem sztuki aktorskiej, skończyła tzw. "Szkołę Aplikacyjną", gdzie Craiga ani nawet Stanisławskiego nie studiowano, a potem już przyszło "grą grać" - jak mówią starzy aktorzy. Jej ról przypominać nie będę, bo wszystkich szpalt "Szpilek" by nie starczyło, ale przypomnę, że dwukrotnie otwierała Teatr Polski w Warszawie: w 1913, kiedy powstał, i 1945, kiedy się odrodził. Nie tylko warszawiacy pamiętają! Teatr zdradziła tylko raz - by przeżyć kilka szczęśliwych lat z ukochanym człowiekiem. Nie była nigdy "słodką naiwną" - od początku grywała raczej wampy, "femmes fatales" lub zgoła charakterystyczne, zgodnie ze swą niebanalną, drapieżną urodą i temperamentem, o którym do tej pory krążą legendy. Jeszcze kilka lat temu, wypiwszy (a jakże) kieliszek wódki potrafiła, snując wspomnienia, zapalić w oczach wszystkie światła parkietów, kryształowych kieliszków z szampanem i oficerskich akselbantów... Obdarzona cudownym instynktem scenicznym (była z tych, o których się mówi, że ,,ani słowa na scenie nie zełże") miała również co się zowie instynkt życia. Chciała przeżyć wszystko - i przeżyła bardzo wiele.
(Adam Kreczmar, Nasza Seda, "Szpilki" 1982 nr 12)..