RERI

Właściwie  Anna - Rua - Rei Chevalier. Urodziła się na na Tahiti  8 grudnia 1912 roku w wielodzietnej rodzinie (miała jedenaścioro rodzeństwa- ona była siódma). Jej matką była Tahitanka, ojcem potomek francuskich kolonistów Laurence Chevalier. Anne wychowywała się w zgodzie z naturą, nie lubiła zgiełku i wielkich miast. Do Stanów - zabrał ją niemiecki reżyser Friedrich Wilhelm Murnau. Zadebiutowała w filmie „Tabu”. Film był historią miłosną dwojga Polinezyjczyków – młodego poławiacza pereł Matahi oraz Reri, dziewczyny przeznaczonej przez współplemieńców na kapłankę. Uciekają razem na bezludną wysepkę . Reri uzyskała kontrakt w Hollywood, uczyła się aktorstwa i języków, opanowała angielski i francuski. Do Polski trafiła przez kabarety Paryża i Wiednia, przyjechała na jeden koncert pieśni i tańców polinezyjskich w warszawskim Music Hall- kino Alhambra. Zwróciła na siebie uwagę Eugeniusza Bodo, ale być może przyjechała na jego zaproszenie - oszalał z miłości, był zafascynowany jej urodą i specjalnie dla niej napisał scenariusz i nakręcił - "Czarną perłę" w reżyserii Michała Waszyńskiego - gdzie jako Moana zaśpiewała piosenkę - "Dla ciebie chcę być biała" - pisano po premierze filmu; -"Ma tyle wdzięku , czaru i prostoty, że trudno znalezć dla niej jakiekolwiek porównanie, jest w swej grze bezpośrednia i mimo oryginalnego egzotyzmu tak bardzo prawdziwa, że jej Moana żyje, wierzymy w jej przeżycia, dole i niedole". Bodo namówił ją do pozostania w Polsce - w życiu prywatnym byli parą, ich romans rozpalał serca fanów. Zamieszkali w domu jego matki i przez jakiś czas łudziła się, że znalazła księcia z bajki. Pisał o niej -" Maleńka ciemna istotka o ogromnych tęsknych oczach, dziwnie czarnych i ciekawie patrzących życie". Widział w niej anielską istotę nie z tego świata; niezwykłe stworzenie, które chciał otoczyć opieką - kobietę, którą nazywał miłością swojego życia. Zakochana para pokazywała się w najmodniejszych warszawskich restauracjach. Reri uwodziła warszawską śmietankę swoim wdziękiem i prostolinijnością. Z przyjemnością dzieliła się intymnymi opowieściami dotyczącymi jej życia na Tahiti, opowiadała o początkach aktorskiej kariery i zakłamanej urodzie wielu hollywoodzkich gwiazd. Podróżowali razem do Krakowa, Krynicy i Zakopanego, gdzie pokazywała swój program taneczny i film. Wielokrotnie opowiadała, że Bodo na planie filmu spędza całe dnie.  Podobno czuła się coraz bardziej samotna. Przestała ją zajmować kariera filmowa - zaczęła topić smutki w alkoholu i zatracać się w szaleństwach całonocnych zabaw. Związek Reri i Bodo rozpadł się. Na premierze "Czarnej perły" nie byli już razem wyruszyli w tournée, – w przeciwnych kierunkach – Ona swoim wdziękiem podbijała Europę Zachodnią, On udał się na Bliski Wschód. Kto był temu winien? Mówi się, że alkohol, Bodo – abstynent – nie mógł tego znieść. Po rozstaniu, wyjechała z Polski w 1935 r - "Czy wróci pani do nas, Najmilsza Reri ? zapytał reporter "Kina" - "Któż to może przewidzieć? Może tak, może nie...- smutno odrzekła Reri - W każdym razie dobrze mi tu było wśród was, moi drodzy przyjaciele. Wasza gościnność, wasza dobroć, opieka, a nade wszystko wasza szczera przyjaźń - to najdroższe, wspomnienia mego życia. Gdybym miała nie wrócić - nie zapomnę o pięknej Polsce i o Polakach. Nigdy ! Jamais!" W 1937 wystąpiła u Johna Forda w "The Hurricane" (ale nie została nawet wymieniona w czołówce). To był koniec jej filmowej kariery, powróciła w rodzinne strony, Wiosną i latem 1939 r. z Reri spotykał się  pisarz i podróżnik Arkady Fiedler, który pisał później o tym w swoich książkach, m.in. "Wiek męski - zwycięski" (wyd. 1976) oraz "Kobiety mej młodości" (wyd. 1989).  Gdy  rozpętała się II wojna światowa, aktorka była na polinezyjskiej wyspie Morea. Uniknęła ucieczek, ukrywania się, zsyłki do łagru, w któym z wycieńczenia i głodu zmarł Eugeniusz Bodo. Reri nie miała o tym pojęcia. Podobno nie wiedziała o toczącej się wojnie. Zdaje się, że resztę życia spędziła w wyspiarskiej gospodzie i w towarzystwie przygodnych mężczyzn rozpamiętywała najpiękniejsze chwile swojego życia. W miejscowym kinie setki razy oglądała "Tabu" i do końca życia zachowała zrobione w Polsce fotografie. Ostatnim Polakiem, który miał z nią kontakt był słynny reporter i podróżnik, Lucjan Wolanowski. Podobno Reri niezwykle wzruszyła się na dźwięk polskiej mowy. Nadużywanie alkoholu negatywnie wpłynęło na jej urodę, ale nie odebrało wdzięku i subtelności. Zmarła na Tahiti w 1977 r. Na zdjęciu  - z ulubionym kwiatem gardenii we włosach.