MICHAŁ  ZNICZ
Właściwie  Michał  Freiertag -  urodził  się prawdopodobnie w 1895 (W jednym z wywiadów dla Tygodnika Ilustrowanego z 1936 roku nr 7 (16 II) "Michał Znicz aktor z prawdziwego zdarzenia" Powiedział "... Mam lat 41 lat urodziłem się w Połtawie. Jestem aktorem jeszcze z czasów dzieciństwa (...)". Brał  udział  w  I wojnie światowej - dostał  się do niewoli, były to początki jego kariery scenicznej. W niewoli austriackiej – jako jeniec wojenny – zorganizował i prowadził z powodzeniem teatr dla polskich żołnierzy. O organizowanych przez siebie wówczas przedstawieniach mówił dziennikarce Kina: "Niech mi pan wierzy: były to arcyciekawe wieczory, kiedy mimo prymitywności akcesoriów osiągało się prawdziwe cuda. " W niewoli spędził trzy lata. Po wojnie rozpoczęła się jego kariera kabaretowa. Najpierw, przez sześć miesięcy, występował w kabarecie Sfinks - jak wspominał był to rok 1919. Został zaangażowany przez Jerzego Boczkowskiego i Juliana Tuwima do kabaretu Qui pro Quo.  Występował na scenach teatrów rewiowych, dramatycznych i kabaretach, w Cyruliku Warszawskim, Teatrze Letnim pracował w Łodzi w Teatrze Miejskim i we Lwowie w Teatrze Rozmaitości. W filmie zadebiutował w 1921 r był to -"  Cud nad Wisłą". Wystąpił w ponad 20 filmach m.in - "Kłamstwo Krystyny"; "Zapomniana melodia"; "Robert i Bertrand"; "Druga młodość"; "Skłamałam"; "Jadzia";" Dodek na froncie"; "Niedorajda";" Pani minister tańczy";" Dwie Joasie"; "Czarna perła"; "Co mój mąż robi w nocy?"; "Pieśniarz Warszawy", "Jego wielka miłość". Partnerował największym gwiazdom przedwojennego kina, były to  role charakterystyczne, ale raczej drugoplanowe nie zdobył wielkiej popularności, lecz z każdej granej przez siebie postaci potrafił wydobyć jej śmieszność, zwyczajność. Kazimierz Krukowski - Lopek mówił o nim:-" Na scenie, był arcyludzko, wzruszający, prosty w rolach małego nieszczęśliwego człowieka, nie wiadomo za co, wyrzuconego poza nawias tego co ukochał, brutalnie zdeptanego przez życie i złych ludzi". W życiu prywatnym jego pasją były psy. Potrafił rozmawiać o nich godzinami. Sam posiadał dwa piękne wilczury  i buldoga francuskiego o imieniu Szweyk. O swoim pupilu wypowiadał się z uwielbieniem, a w jego oczach pojawiały się niesamowite błyski: "Och, on jest cudowny i co za rasa; najczystszej wody francuski boul. Przypatrzcie się państwo, co za klasyczny ogon. O, jakby nałożony, kulka, spodek odwrócony dnem do góry, a w środku dopiero schowana fajeczka, a angielski buldog ma złamaną fajeczkę. " Cenił sobie  prywatność. Nie lubił opowiadać o sobie, ani o rodzinie. Na koniec jednego z wywiadów, żegnając się z dziennikarzami Kina powiedział : "Bardzo jesteście mili – nie pytaliście mnie ani razu czy kocham żonę, czy ją zdradzam, czy lubię ser, albo co naprawdę myślę o wojnie w Hiszpanii." Po wybuchu II wojny w czasie okupacji znalazł się w Warszawskim Gettcie - wydostała go stamtąd żona aktorka, Janina Morska. Zginął jednak prawdopodobnie w wigilię 1943 r - są różne wersje - popełnił samobójstwo, zadenucjonowano go.  Jako miejsce jego śmierci podawany jest także obóz w  Pruszkowie, okoliczności  pozostają  nieznane. Powyższą teorię potwierdza książka Tadeusza Wittlina pt. "Pieśniarka Warszawy - Hanka Ordonówna i jej świat". Pojawia się tam rozmowa autora z artystką (która już wówczas mieszkała w Bejrucie). Wspominają przyjaciół zmarłych podczas wojny. Pada wówczas stwierdzenie: "Michał Znicz skonał w Pruszkowie, kiedy wpędzano go do towarowego wagonu w drodze do gazowej komory..." Inna wersja mówi o śmierci aktora w czasie akcji likwidacyjnej szpitala psychiatrycznego "Zofiówka" w Otowcku (1942).