FRYDERYK   JAROSSY

Urodził się 10 pażdziernika 1890 r w Grazu w Austro-Węgrach.W plebiscycie wybrał narodowość austriacką. Polski konferansjer, aktor,reżyser teatralny, szef wielu teatrów kabaretowych międzywojennej Warszawy. Na początku swojej kariery występował na scenach kabaretowych Wiednia. Do  Polski  przyjechał w 1924 r z  rosyjskim teatrzykiem Niebieski ptak - rok pózniej zadebiutował  w kabarecie Qui Pro Quo jako konferansjer-bardzo szybko opanował  język - mówił z lekkim akcentem - łączył  inteligencję  konferansjera  z wyczuciem aktualności, głównym jego atutem był  osobisty wdzięk, a jego powiedzenie "Prouszi panstwa" wygłaszane przed kurtyną przeszło do legendy. Jego styl konferansjerki, który był niemożliwy do podrobienia i dokładnego naśladowania, po wojnie kultywował Kazimierz Rudzki i  Edward Dziewoński. Jego żoną była Natalia von Wrotowski, pobrali się w 1912 roku w Monachium. Pozostał nad Wisłą na stałe, tłumacząc swoją decyzję tym, że nagle zapałał uczuciem do miasta. Jak zauważali złośliwi, nie zakochał się  „ani w kolumnie Zygmunta, ani w moście Kierbedzia, lecz w Ordonównie”, był nią oczarowany,  z wzajemnością  - razem zamieszkali. Wierność nie należała do cnót Jarossy'ego, był kobieciarzem, w Warszawie oficjalnie mieszkał ze swoimi kolejnymi partnerkami. Miał słabość do płci pięknej, z uśmiechem  mawiał, że „kobieta jest jak kołnierzyk. Dopiero bowiem jak ma się ją na szyi, to widać jaki to numer”. Po kilku latach  Ordonkę zastąpiła Stefcia Górska, a ją  zmieniła Zofia Terné, wszystkie trzy panie, włącznie z Ordonką, zgodnie występowały na scenach prowadzonych przez Járosyego. Można podziwiać  umiejętności dyplomatyczne Węgra.  Był dyrektorem i  reżyserem wielu warszawskich  kabaretów, najpierw Banda  potem Cyganeria i Cyrulik Warszawski, który otworzył 1 sierpnia 1935 r.  Teksty pisali  m.in: Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Marian Hemar, Jerzy Jurandot, Janusz Minkiewicz, Emanuel Schlechter.Występowali m.in Hanka Ordonówna, Lena Żelichowska, Jadwiga Andrzejewska, Helena Grossówna, Zofia Terne, Stefcia Górska, Ina Benita,  Alicja Halama, Stanisław Sielański, Tadeusz Olsza, Adolf Dymsza, Aleksander Żabczyński. Jarossy wspierał młodych artystów. Teatr nawiązywał do najlepszych tradycji Qui Pro Quo, przedstawienia na najwyższym poziomie ze znakomitymi tekstami dowcipne i satryczne.  Planował otwarcie nowego kabaretu - Figaro - jego premiera miała się odbyć 2 września 1939r. W1938 r otrzymał Honorowe obywatelstwo polskie. Wystąpił  w 4  filmqch: "Co mój mąż robi w nocy?" -1934 jako Król mody Picknick ;" Panienka  z poste restante"- 1935 jako Sprzedawca w sklepie w Wiedniu ; "Papa się żeni" -1936, jako Dyrektor "Olimpii"; "Parada Warszawy"-1937r jako Konferansjer . Ten urodzony w Pradze wiedeńczyk o węgierskich korzeniach, w 1939 roku dysponował austriackim paszportem, który dawał mu gwarancję bezpieczeństwa, mógł opuścić Polskę w dowolnym momencie, ale tego nie zrobił. Był lojalnym przyjacielem wielu polskich artystów, którzy z chwilą wybuchu  wojny, byli  zagrożeni ze względu na żydowskie pochodzenie, sam nie był Żydem.  Brał udział w działalności konspiracyjnej - pisał m.in antyniemieckie wiersze satyryczne. Po Powstaniu Warszawskim był więzniem obozu koncentracyjnego Buchenwald. Po wojnie wyjechał do W. Brytanii nie powodziło mu się tam dobrze -W Londynie, gdzie żył w skrajnym niedostatku, organizował przedstawienia teatralne w emigracyjnych ośrodkach polskich, czasem występował w audycjach nadawanych przez Wolną Europę i BBC na teren Polski. W różnych pismach polonijnych ogłaszał swoje wspomnienia. Między innymi ukazujący się w Londynie dwutygodnik „Oblicze Tygodnia” udostępnił mu swoje łamy w 1958 i w 1959 roku. W numerze 12/72 (bez daty) zamieszczony został opis tragicznej śmierci Kazimierza Junoszy Stępowskiego. Fryderyk Jarosy zaznaczył ołówkiem obszerny fragment  tekstu: „Mrok konspiracji i tajna działalność podziemna niewątpliwie utrudniały zdobycie prawdziwych ponad wszelką wątpliwość informacji. W bardzo wielu wypadkach wiadomości te bywały zniekształcone, przeinaczone, a nawet po prostu kłamliwe. Szalejąca plotka dzień w dzień przynosiła fantastyczne wieści, że podobno… To potworne i zabijające słowo, które stało się często powodem tragedii, nieszczęść i rozpaczy wielu osób. Niestety. Nawet władze podziemia, obowiązane przecież do najściślejszej kontroli otrzymywanych wiadomości popełniały tragiczne omyłki. Skazania przez Sąd Walki Cywilnej w dniu 3.12.1942 na karę infamii aktorka Hanna Chodakowska „za czynny udział w nagrywaniu filmu niemieckiego Heimkehr o treści propagandowej, antypolskiej, połączonej z lżeniem Narodu i Państwa Polskiego”. (Wyrok ogłoszony w „Biuletynie Informacyjnym” nr 9 (164) z dnia 4.3. 1943). Otóż, aktorka teatrów warszawskich Hanna Chodakowska nigdy w filmie Heimkehr nie brała udziału. Widocznie wywiad dostarczył sądowi nieprawdziwej informacji. Ale do dnia dzisiejszego tj. w ciągu piętnastu lat absolutnie żadna władza już naziemna krzywdy Chodakowskiej nie naprawiła.W „Biuletynie Informacyjnym” w lipcu 1944 (numeru nie mogę sobie przypomnieć) z przerażeniem przeczytałem, że wyrokiem Sądu Walki Cywilnej skazany został na karę śmierci aktor-śpiewak Zbigniew Krukowski i że wyrok wykonano. Jakież było moje zdumienie, gdy podczas Powstania, które wybuchło w parę dni po ogłoszonej „śmierci” Krukowskiego – ujrzałem go w mundurze oficera – walczącego na barykadach, a 15 sierpnia 1944 występowałem z nim na koncercie dla powstańców w Sali teatru Bohema (ul. Hoża) z okazji Święta Wojska Polskiego. (…) Okrutne słówko podobno. Gdy  aktorkę Marię Malicką ostrzegli, aby nie utrzymywała stosunków z jakimś Volksdeutschem, cała Warszawa mówiła, że podobno Malicką ostrzygli. Jedna maleńka litera, a do dnia dzisiejszego pokutuje ta obrzydliwa pogłoska. Gdy na usługach gestapo pracowała nieznana tancerka Franciszka Mann, plotka głosiła, że to nie Mann, a Gran. Bo Wiera Gran była już znaną i popularną aktorką. Tragedia popularności do dnia dzisiejszego niestety piętnuje swe ofiary. Gdy w maju 1943 roku gestapo aresztowało aktora Czesława Skoniecznego, występującego wówczas w Teatrze Nowości za kolportaż konspiracyjnej prasy i gdy nie pomogły najusilniejsze starania kolegów o zwolnienie go, Dymsza, który był najserdeczniejszym przyjacielem Skoniecznego, poszedł na Szucha, gdzie mieściło się gestapo. Po paru godzinach wrócił do teatru. Trudno go było poznać. Zestarzał się w ciągu dnia. Blada twarz, w oczach łzy.
- Jestem skończony. Jak ja się tam wygłupiałem! Dowcipkowałem, tańczyłem! Dla nich! Dla gestapowców! Wracającego z trzeciego piętra widziało mnie moc osób, widziało jak odprowadzają mnie umundurowani gestapowcy, przeważnie Ślązacy, roześmiani, żartujący ze mną. Co pomyślą o mnie ludzie, przecież mnie tyle osób zna.- I Dymsza płakał. Nikt nie wiedział, że dzięki występowi Dymszy po dwóch dniach wyszedł z więzienia Czesław Skonieczny. Ale za to wszyscy mówili, że Dymsza podobno występował w gestapo”. 24 października 1939 roku Fryderyk Jarosy został aresztowany przez gestapo. Przesłuchiwano go w alei Szucha, więziono na Daniłowiczowskiej - pół roku. Niemcy złożyli mu  propozycję, aby założył i prowadził kabaret dla niemieckiej publiczności, sam  był przecież Austriakiem! Chciano, aby namówił do współpracy gwiazdy przedwojennej rewii, między innymi Hankę Ordonównę, o której wiedziano, że jeszcze w latach dwudziestych śpiewała po niemiecku w Wiedniu. Obiecywano Jarosyemu teatr, pieniądze. Miał tylko się na to zgodzić- i zgodził się. Ale nie zamierzał realizować tej obietnicy, miał plan. Powiedział Niemcom, że aby pozyskać do współpracy wybitnych artystów, musi być wiarygodny w polskim środowisku. Niemcy się zgodzili na sfingowaną, świetnie przez niego wymyśloną i wyreżyserowaną „ucieczkę”. W czasie transportu z alei Szucha na Daniłowiczowską został za zgodą eskortujących go żandarmów przywieziony niby do znajomego fryzjera, pracującego w hotelu Europejskim. Jarosy wszedł tam sam, żandarmi palili papierosy w oczekiwaniu, aż zostanie ostrzyżony, uciekł innym, znanym mu z przeszłości wyjściem -  dla pracowników. Zgłosił się do rodziców Stefci Górskiej. Ona zawiadomiła Jurandotów. Ci zorganizowali jego przeprowadzkę do getta, w którym sami już mieszkali i pracowali w teatrze Femina. Słusznie przypuszczał, że w getcie Niemcy szukać go nie będą i tak było. Jako Franciszek Nowaczek mieszkał w różnych lokalach przypadkowych ludzi, którzy nie wiedzieli kogo goszczą. Tylko najbliżsi przyjaciele: Stefania Grodzieńska i Jerzy Jurandot mieli z nim stały kontakt, aż do opuszczenia getta w czerwcu 1942 roku. W getcie nie udzielał się artystycznie. Nie bywał nigdzie, był zbyt znany, przypadkowe rozpoznanie groziło dekonspiracją. Stanowił zagrożenie dla osób, które się nim opiekowały. On znał uczucie zaszczucia, jeszcze przed wojną krążyła po Warszawie o nim plotka, że jest niemieckim agentem. Zanotował tę informację w swoim kalendarzu jeden z najważniejszych działaczy polskiego podziemia...W 1948 r rząd polski  pozbawił  go polskiego obywatelstwa - nigdy się z tym nie pogodził - podobnie  postąpiono  z  Kazimierzem Krukowskim,  Marianem Hemarem  i  Konradem  Tomem. Zmarł  6 sierpnia 1966 r  w Viareggo we Włoszech. Spoczywa na cmentarzu Neustifter Friedhof w Wiedniu.